Raportuj komentarz

W dniu 29.03.2017. odbyła się w Boćkach sesja rady gminy. Jak zwykle było ciekawie.

Na sesji byli obecni dwaj przedstawiciele, dwóch kół łowieckich działających na terenie gminy Boćki. Nasz dzielnicowy reprezentował koło Jarząbek a Stanisław Nikonowicz koło Ryś. Pan Piliszek zdał sprawozdanie z działalności swego koła, powiedział o odszkodowaniach dla rolników za szkody wyrządzone przez zwierzynę, nakreślił zasady odstrzału dzikiej zwierzyny. Poinformował, że myśliwi z koła Jarząbek w zeszłym roku odstrzelili 60 dzików, co przez rolników zostało skomentowane jako kropla w morzu. W dyskusji rolnicy zarzucali nieuczciwe szacowanie szkód i zaniżanie odszkodowań, albo zwlekanie z szacowaniem szkód do żniw, kiedy to nie da się oszacować szkód w zbożu, bo zostało ono wykoszone. Natomiast przedstawiciel koła Ryś, Stanisław Nikonowicz, jako rolnik a jednocześnie myśliwy sprawę polowań zna od podszewki i opowiedział jak się sprawy mają realnie. Dał parę wskazówek co robić by otrzymać odpowiedniej wielkości zadośćuczynienie, żeby nie godzić się na zbyt niskie odszkodowania, domagać się odszkodowań adekwatnych do szkód i nie bać się iść do sądu jeśli to konieczne. Sprawa kół łowieckich i odszkodowań za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę budziła i budzi emocje. Sołtys z Piotrowa Krzywokoły Waldemar Bujno zwrócił uwagę, że myśliwi polują na gruntach rolników bezprawnie i uważa ich za kłusowników. Chodzi o to, że myśliwy wchodzi na teren prywatny rolnika kiedy chce, o każdej porze dnia i nocy, bez wiedzy i pozwolenia właściciela ziemi. Dzieje się tak ponieważ koła łowieckie podpisują umowę dzierżawy terenu, na którym polują ze starostwem powiatowym ponad głowami rolników, bez zgody i wiedzy rolników. Czyli koła łowieckie podpisują umowę dzierżawy ziemi ze Starostwem Powiatowym, chociaż ta ziemia nie należy do Starostwa, bo właścicielami gruntów są osoby prywatne, czyli rolnicy. Co jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem własności i jest zaszłością z czasów komuny, kiedy to dygnitarze partyjni polowali gdzie chcieli. Przed II wojną światową polowaniami zajmowali się właściciele ziemscy. Właściciele gruntów zrzeszali się w koła łowieckie i polowali na własnym terenie. Dziś właściciele ziemi czyli rolnicy nie mają nic do powiedzenia. O tym kto poluje na ich ziemi decyduje Starostwo Powiatowe. Nasuwa się pytanie. Jakim prawem Starostwo Powiatowe oddaje w dzierżawę kołom łowieckim ziemię, która jest własnością rolników ?

Kolejnym punktem na sesji była uchwała w sprawie zmiany kryteriów dotyczących rekrutacji dzieci do przedszkoli i szkół na terenie gminy. Przypomnę tylko, że szkoła w Andryjankach pomimo mniej lub bardziej oficjalnych działań Pana wójta zmierzających do jej likwidacji, staraniem rodziców, nauczycieli i radnych z opozycji, nie będzie zamknięta. Po likwidacji gimnazjów będzie teraz (decyzją rady gminy) szkołą podstawową ośmioklasową. Szkoła utrzymuje się z subwencji. Subwencja jest to określona kwota pieniędzy na każdego ucznia w szkole. Czyli im więcej dzieci uczęszcza do danej szkoły tym więcej pieniędzy otrzymuje ta szkoła.

Na sesji rozmawiano również na temat melioracji. Przedstawiciele spółek wodnych zwrócili się z prośbą do rady gminy o pieniądze na materiały, typu rury do naprawy przepustów i pokrywy do studni melioracyjnych. Prośbę swą motywowali tym, że pieniądze ze składek na spółki wodne nie wystarczają na realizację powierzonych im zadań. Zapotrzebowanie przedstawiono z podziałem na poszczególne sołectwa. Kiedy omawiano rejon Siekluk i Andryjanek rolnicy zwrócili uwagę, że jest to rejon, na którym niedawno dokonano scalenia gruntów i na tym terenie wszystkie naprawy melioracyjne miały być wykonane w ramach scalenia gruntów. Tak się jednak nie stało. Padły pytania, kto nie dopilnował tego by wszystko zostało naprawione. Pytano kto ponosi za to odpowiedzialność? Pytania te pozostały bez odpowiedzi.

Podczas sesji, radny Waldemar Rynans złożył wniosek o to by sołtysi byli zapraszani na każdą sesję rady gminy a nie tylko na niektóre. Pan wójt stwierdził, że nie ma to sensu a sołtysi są zapraszani na sesje, na których omawiane są ważne sprawy. Natomiast jeśli na sesji są podejmowane jedna dwie uchwały i omawiane sprawy mało ważne, to nie ma sensu zapraszać sołtysów. Sołtysi jednak stwierdzili, że nie zostali zaproszeni na sesję, na której podejmowano decyzję w sprawie wysokości podatku i kiedy mieszkańcy pytali ich o wysokość podatków to nie wiedzieli co mają odpowiedzieć. Pan wójt stwierdził, że w prawdzie podjęto decyzję w sprawie wysokości podatku, ale został on na tym samym poziomie, więc nie było sensu zapraszać sołtysów. Sołtysi natomiast mówili, że nie ważne czy podniesiono podatek czy go obniżono, czy jest na tym samym poziomie. Chodzi o to, że nie wiedzieli jaka zapadła decyzja w sprawie podatku i przez to nie wiedzieli co mówić mieszkańcom. Wniosek radnego Rynansa poddano pod głosowanie. Radni Pana wójta stanowiący większość w radzie gminy podjęli decyzję by nie zapraszać sołtysów na wszystkie sesje. A przecież można było zapytać samych sołtysów i przeprowadzić wśród obecnych na sesji sołtysów głosowanie, czy chcą oni przyjeżdżać na każdą sesję czy nie. Może okazałoby się, że oni sami nie chcą być na każdej sesji i głosowanie wniosku nie miałoby sensu. A może większość sołtysów zdecydowałaby, że chce być informowana o każdej sesji. Jeśli sołtysi chcieliby żeby ich zapraszano na każdą sesję, to rada gminy ze zwykłej kultury powinna uszanować wolę sołtysów i głosować za zapraszaniem sołtysów na każdą sesję. Ponadto, kto decyduje o tym, która sesja jest ważna a która nie? A może sołtysi powinni otrzymywać informację o każdej sesji rady gminy i tematach, które będą na niech poruszane. A o tym czy sesja jest ważna i czy pojechać na sesję czy nie, decydowaliby sami sołtysi.

Mieszkańcy wsi Sasiny i Snieżki zwrócili się do rady gminy o pieniądze na remonty świetlic. Ze strony radnych padły deklaracje, że zajmą się sprawą na komisjach i w tym roku przekażą pieniądze na pokrycie dachów. Jednak żadnej wiążącej decyzji lub uchwały nie podjęto.

Komenda powiatowa policji w Bielsku Podlaskim chce mieć swój sztandar. Zwróciła się z zapytaniem do Pana wójta czy nasza gmina sfinansowałaby go częściowo. Chodzi o 2000zł. W związku z tym, że ostatnio policja z Siemiatycz (mówiąc delikatnie) nie oszczędza nas a (mówiąc wprost) zwyczajnie nęka, to większość radnych wstrzymała się od głosu a radni z opozycji głosowali przeciwko dofinansowaniu sztandaru. Tak wiec decyzją radnych z opozycji, nasza gmina nie dołoży się do sztandaru policji w Bielsku. Może gdyby policja z Bielska dogadała się z policją z Siemiatycz, by ta nas przestała nękać i karać pod byle pretekstem, to można by im ten sztandar sfinansować.

Po sesji odbyło się spotkanie z Panią, która przyjechała zachęcić nas mieszkańców do działania i starania się o środki na rewitalizację gminy. Wszelkie pomysły mile widziane. Jest szansa na pozyskanie naprawdę dużych pieniędzy. Chodzi o miliony złotych. Jeśli ktoś ma dobry pomysł na odnowę Bociek, zagospodarowanie terenów nieuporządkowanych, zaniedbanych. Remont budynków, które można wykorzystać dla dobra wszystkich mieszkańców, a pomysł może ułatwić życie mieszkańcom, pobudzić biznes zwiększyć ilość miejsc pracy, poprawić atrakcyjność gminy czy ją upiększyć, to może ze swoimi pomysłami zwrócić się do Urzędu Gminy, do Pani Moniki Kruszewskiej.